Baza pod cienie Urban Decay jest zapewne jedną, z najbardziej znanych i używanych baz, nie tylko przez profesjonalistów ale również i przez amatorów makijażu. Ja skusiłam się na nią głownie ze względu na makijaż ślubny, chciałam mieć pewność że makijaż oka pozostanie nienaruszony do samego rana. Na co dzień nie mam problemu z rolowaniem bądź znikaniem cieni z oka, jednak w dniu ślubu chcielibyśmy mieć 100% pewności, że nasze oko będzie idealnie pomalowane do końca imprezy.
Urban Decay baza pod cienie
6 ml/ok 40zl
Baza ma sprawiać, że cienie dłużej utrzymują się na powiece a ich kolor jest bardziej intensywny. Dodatkowo ma zapobiegać zbieraniu się cieni w załamaniach bądź ich ważeniu. Bazę można kupić w 10ml i 6ml opakowaniu, za pełnowymiarowe opakowanie musimy zapłacić ok 80zl i z powodu na częste podrabianie dobrze kupować ją z pewnych źródeł.
Opakowanie jest bardzo wygodne, bez problemu wyciśniemy z niego odpowiednią ilość produktu.
Konsystencja bazy jest przyjemnie kremowa, a sama baza jest bardzo wydajna i wystarczy naprawdę minimalna ilość, aby pokryć całą powiekę. Bardzo szybko się wchłania i stapia z powieką pozostawiając delikatną silikonowo - kremową powłoczkę. Pomimo jej pudrowego koloru w opakowaniu, na powiece pozostaje praktycznie nie widoczna. Podbija kolor cieni i stają się one nie do zdarcia w ciągu dnia.
Przyznam szczerze, że baza bardzo pozytywnie mnie zaskoczyła, bo po rozpoczęciu aplikacji prezentowała się bardzo niepozornie. Nie sądziłam że cienie wytrzymają na tej delikatnej powłoczce tyle godzin i to pomimo upału pozostaną do rana w nienaruszonym stanie.
