czwartek, 16 lipca 2015

essie ''come here!''

 W żadnej innej porze roku koral nie gości tak często na naszych pazurkach jak właśnie latem. Nie wyobrażam sobie pięknych słonecznych dni bez tego odcienia. Pomimo że na moich półkach roi się od buteleczek w tymże kolorze, to każdy z nich się czymś różni od pozostałych. Ja zdecydowanie jestem fanką korali z widocznymi różowymi tonami. Do takich również można zaliczyć mój nowy nabytek z essie ''come here!''. Jako ciekawostkę jeszcze tylko dopowiem, że kolor jest prawie identyczny jak ''California Coral'' co trochę mnie zaskoczyło.







Come here! jest to piękny, żywy koral obok którego nie można przejść obojętnie. 
Lakier posiada cienki pędzelek i kryje już po jednej warstwie. Utrzymuje się na paznokciach standardowo ok 4 dni. Jako top coata użyłam seche vite. 

wtorek, 7 lipca 2015

Vichy Aqualia Thermal 48-godzinne nawilzenie

Seria Aqualia Thermal opracowana została aby nadać skórze wrażliwej 48 godzinne nawilżenie, oraz przywrócić jej naturalne piękno. Seria ta nie zawiera parabenów a w jej skład wchodzą:


- Dynamiczne Serum nawilżające
- Krem na dzień - bogata konsystencja
- Krem na dzień - lekka konsystencja
- Krem na noc
- Roll - on pod oczy

Aqualia Thermal to zdecydowanie seria idealna dla większości kobiet. Odpowiednia dla osób w każdym wieku i dla każdego rodzaju skóry, nawet dla skóry wrażliwej. Zawiera wodę termalna Vichy, Kwas Hialuronowy, Aquabioryl oraz A- Karagen, które pomagają przywrócić równomierne nawilżenie we wszystkich obszarach twarzy. Seria ma zapewnić nie tylko dynamiczne i długotrwałe nawilżenie, ale również łagodzić podrażnienia, nadać cerze promienny wygląd i wygładzić jej powierzchnie. Jednym słowem Aqualia Thermal zawiera wszystko czego maja cera może potrzebować.

Cała seria zapowiada się bardzo obiecująco, jednak na początek postanowiłam wypróbować tylko dynamiczne serum oraz krem na dzień o lekkiej konsystencji.


Oba produkty posiadają bardzo przyjemny zapach i nadają skórze natychmiastowe nawilżenie.
Konsystencja serum jest dosyć rzadka dzięki czemu minimalna ilość produktu wystarczy na dokładne rozprowadzenie produktu na twarzy. Szybko się wchłania i redukuje uczucie ściągnięcia.



Krem ma konsystencje lekką, która idealnie sprawdzi się w ciągu dnia pod makijaż. Nie pozostawia tłustego filmu i szybko się wchłania. Oba produkty idealnie się uzupełniają pozostawiając skórę mocno nawilżoną i delikatną w dotyku. Dla cery bardzo suchej polecałabym, jednak wybrać bogatą konsystencje zamiast lekkiej. Niekiedy miałam wrażenie że krem nie daje mi wystarczającego nawilżenia w miejscach ekstremalnie suchych. Mimo to bardzo polubiłam tą serię, więc mogę zdecydowanie Wam ją polecić.

 

czwartek, 25 czerwca 2015

Instagramowy MIX


Zapraszam kochani na Instagrama!  Macie również konto? Piszcie z chęcią i do Was zajrzę!



                                                                                                                                                                                                                                                                                                                                                         

niedziela, 24 maja 2015

MAC viva glam II

Kolekcja Viva Glam utworzona została w 1994 i cały dochód z jej sprzedaży przeznaczony jest na walkę z AIDS oraz HIV. Od tamtego czasu  MAC zatrudnia wspaniałe osobowości biorące udział w kampaniach reklamowych. Pomadki pochodzące z tej kolekcji różnią się opakowaniem od standardowych produktów tej firmy. Czarno srebrne połączenie zastąpione zostało dodatkiem czerwieni. 


 Viva Glam II powstała w 1997 i określana jest jako przygaszony beżowy róż. Wykończenie pomadki jest satynowe. W zasadzie rzekłabym idealne, nie za tępe jak w przypadku matów, ale za to bardzo dobrze napigmentowane o kremowej konsystencji.



Nie podkreśla suchych skórek, dobrze się rozprowadza i fajnie nawilża. Utrzymuje się również całkiem nieźle. Pomadka posiada piękny waniliowy zapach typowy dla MACowskich pomadek. 




Jeśli chodzi jednak o kolor, to powiedziałabym, że należy on do tych którymi krzywdę można łatwo sobie zrobić. Niestarannie i szybko  rozprowadzona nada bardzo nieestetyczny efekt.
Dla bladolic będzie ona bardzo ciemnym, brudnym odcieniem wpadającym w lekki brąz z różowymi tonami, jednak dla dziewczyn z ciemniejszą karnacją będzie idealnym nudziakiem. 


                                                                                                 





środa, 20 maja 2015

Glossybox Kwiecien i Maj 2015

Edycja kwietniowego Glossyboxa  Iconic Hollywood Edition dostępna była w 4 wersjach kolorystycznych. Wszystkie kolory były pastelowe a pudełeczka prezentowały się przecudnie.


April Glossybox 2015




- POP Beauty - Eyeliner w kolorze czarnym
- IDC body lotion - Warm Lavender
- Lord&Berry - Pomadka w kredce - Kiss
- Color Club - Lakier do paznokci Barely There 
- Astral Original - face and body moisturiser


A teraz czas na majowe pudełeczko.

May Glossybox 2015




- Me Me Me - niebieska kredka do oczu 
- Zerreau - pianka do mycia włosów bez użycia wody
- etre belle - Aloe Vera nawilżający żel do twarzy 
- Collection Cosmetics - pomadka o matowym wykończeniu 
- SASS - balsam po goleniu i depilacji miejsc intymnych 



Tak się prezentują oba pudełeczka na Kwiecień i Maj. Które przypadło Wam do gustu bardziej? Jeśli chodzi o opakowanie to zdecydowanie kwietniowa edycja wygrywa. 



wtorek, 12 maja 2015

Chanel Expression

Lakiery Chanel są zdecydowanie moimi ulubionymi. Eleganckie proste opakowanie, wygodny pędzelek i całkiem dobra trwałość sprawiają, że manicure staje się jeszcze przyjemniejszy. Do tego bogata gama kolorystyczna pozwala każdemu znaleźć coś dla siebie.

Expression 635 to kolor niebanalny. Czerwień z niebieskimi tonami, dzięki którym nabiera pięknego żywego, lekko różowego odcienia.











Głęboka i kremowa czerwień Chanel kryje już po jednej warstwie. Kolor jest intensywny, żywy, bez smug czy prześwitów. Trwa na moich paznokciach około 5 dni. Zdecydowanie jeden z piękniejszych kolorów w mojej kolekcji. 

środa, 22 kwietnia 2015

Black Opium by Yves Saint Laurent

Słynnego zapachu Opium chyba nikomu nie muszę przedstawiać. Każdy jeśli nawet nie wąchał, to na pewno słyszał o nieśmiertelnym klasyku. Przez niektórych uważany za zapach magiczny, przenoszący do lat dzieciństwa. Dla innych orientalny afrodyzjak z mocną nutą kadzideł i przypraw. Przez młodsze pokolenie potocznie nazywany ''śmierdziuszkiem'', za to przez koneserów uwielbiany. A jaki jest dla mnie? Ciężki, mroczny i duszący. Przenoszący mnie do zadymionego, ciemnego pokoju, skąpanego w żałobnej atmosfery i  kobiet ubranych w ciężkie, czarne, długie suknie z woalkami na twarzy. Zapach bardzo poważny i smutny niestety. Zapach tak kontrowersyjny że nie mogę jednoznacznie stwierdzić czy go lubię czy nienawidzę. Zdecydowanie jednak imponuje mi swoją siłą i oryginalnością, która przetrwała ponad 30 lat. Jaka jest więc nowa wersja tego kultowego zapachu ? Dlaczego producent nazwał ją Black Opium? Czy to znaczy, że będzie bardziej mroczna, dusząca, przenosząca nas w ciemniejszy klimat pełen tajemnic, otoczonych ciężką wonią kadzideł?


Black Opium to zapach do schrupania. Zupełnie inny niż jego oryginalny brat. Nie doszukujcie się podobieństw pomiędzy nimi, bo ich nie znajdziecie.  Tu nie ma ciężkich orientalnych nut, ale za to mamy do czynienia z kolejnym genialnie wyprodukowanym ulepkiem.  


Zabierze Was w niezapomnianą tajemniczą przygodę, w towarzystwie słodkiego jaśminu, karmelizowanych cytrusów i mocnej kawy. Na pierwszy rzut będzie słodko, bardzo słodko, ale nie będzie to delikatna słodycz tylko mroczna, ciepła jak w przypadku La vie Est Belle. Trochę niebezpieczna i narkotyzująca.


Kawa która idealnie komponuje się ze słodkim jaśminem nadaje zapachowi mocy, magi i oryginalności. Jest to jeden z tych zapachów, gdzie poczujemy się pewnie, sexownie, skierowany do kobiet lubiących przekraczać konwenanse. Jest tak piękny, że aż uzależniający, po jego użyciu ma się ochotę na więcej i więcej...


Zapach  będzie otulać nas ciepłą, przyjemną słodyczą przez cały dzień, uwalniając stopniowo wanilie w akompaniamencie paczuli i cedru. Ta niezwykła  baza zostanie na skórze jeszcze przez długi czas, pozwalając noszącemu delektować się jej urokiem.
Cała mieszanka zamknięta została w typową dla YSL buteleczkę. 


Miałam bardzo duże oczekiwania co do Black Opium, ale chyba każdy miał. Opium to kultowy zapach rozpoznawany na całym świecie. W wersji Black miałam nadzieje znaleźć podobne kadzidłowe nuty, ale w przyjemniejszej i bardziej nowoczesnej odsłonie. Trochę się rozczarowałam, bo z oryginałem to on nie ma za dużo wspólnego, a rzekłabym wręcz, że otrzymaliśmy zupełnie inny zapach. Pojawia się więc pytanie, dlaczego producent nazwał je Black Opium? albo, dlaczego pod tak rozpoznawalną  nazwą umieścił tak komercyjny i bezpieczny zapach? bo nie oszukujmy się, ale tak słodkie i lepkie nuty stały się ulubionymi zapachami dla kobiet na całym świecie, przynoszącym producentom ogromne zyski. Nie czepiałabym się gdyby Yves Saint Laurent wypuścił te perfumy pod inną nazwą, promując zupełnie nowy zapach. W tym jednak wypadku producent postawił na bezpieczny i przynoszący duży zysk zestaw. 
Szkoda trochę że zabrakło prawdziwego Opium w Opium Black, jednak w dalszym ciągu jest to jeden z moich ulubionych zapachów. Bardzo przyjemny, ale ma się wrażenie że gdzieś już to było....

30ml - 249 zł
50ml - 369 zł
90ml - 549 zł







czwartek, 2 kwietnia 2015

Lancome Bi-Facil, Dwufazowy plyn do demakijazu oczu wrazliwych

Płyny dwufazowe nigdy nie należały do moich ulubionych. Tłusta powłoka jaką pozostawiały na powiekach, oraz wydajność sprawiały, że nie sięgałam po tego typu produkty do demakijażu. 
Jednak odkąd otrzymałam Bi-Facil Lancome, musze przyznać że mile mnie zaskoczył.


Płyn przeznaczony jest do demakijażu oczu wrażliwych, usuwa nawet wodoodporny tusz pozostawiając rzęsy idealnie czyste. Świetnie spisze się również u osób noszących szkła kontaktowe. Nie podrażnia, nie pozostawia tłustej powłoki za to posiada bardzo przyjemny zapach.


Buteleczka posiada mały otwór, dzięki któremu nie wyleje nam się za dużo produktu. Przed użyciem należy wstrząsnąć. 


Płyn okazał się bardzo przyjemnym produktem. Faktycznie nie podrażnia i nie szczypie w oczy, szybko usuwa makijaż, ale co najważniejsze dobrze odkleja sztuczne rzęsy nie niszcząc ich przy tym. Idealny dla osób noszących szkła kontaktowe. Podsumowując bardzo fajny produkt, ale nie jest niezastąpiony. Wydaje mi się że dziś na rynku jest mnóstwo tego typu płynów do demakijażu, więc wybór pozostawiam Wam. 





piątek, 27 marca 2015

MAC, Studio Fix fluid w kolorze NC15

Nieczęsto  zdarza się, aby jakiś produkt po dłuższym użytkowaniu mnie zachwycił, w szczególności jeśli chodzi o podkład. Znalezienie idealnego podkładu, który będzie bardzo dobrze kryl i przy tym nie tworzył efektu maski wydaje się być ciężkie. Nic jednak bardziej mylnego, bo odkąd zakupiłam Studio Fix Fluid z MACa  jestem totalnie nim zauroczona i nie mam pojęcia czemu nie sięgnęłam po niego wcześniej.

Do tej pory myślałam ze Dior forever jest moim faworytem, jednak po dłuższym używaniu MACa, wróciłam do niego dla odmiany i niestety się zawiodłam. Krycie już mi nie wystarczało, kolorystyka już mi nie odpowiadała, konsystencja mi przeszkadzała... Nie sądziłam ze to powiem, ale MAC bije go na łeb na szyje. Po Diorze wróciłam  z powrotem do Studio Fix i jestem dalej nim zachwycona.


Studio Fix to długotrwały podkład zapewniający krycie od średniego do mocnego, nadając skórze matowe wykończenie. Zawiera krzemionkę, która ma właściwości pochłaniające sebum oraz posiada SPF 15 i wit. E. Nie zawiera parabenów. 
Cena: £21,50 / 129zl.


Podkład zamknięty został w szklona buteleczkę, z dużym okrągłym otworem, niestety nie zawiera pompki. 


Podkład dostępny jest w 40 odcieniach o tonacji zimnej NW i cieplej NC. Dodatkowo można również zakupić pompkę w cenie £4 ok 20zl. 


Kolor NC15 zdecydowanie przypadnie do gustu, osobom z bardzo jasna karnacja i żółtymi  tonami. Konsystencja jest bardzo fajna, dobrze się go rozprowadza i nie tworzy smug.


Podkład nakładam pędzlem albo beauty blenderem, w zależności jakie krycie chce osiągnąć. Palcami nadamy bardziej naturalnego wyglądu naszej cerze, natomiast gąbeczką uzyskamy bardzo duże krycie. Zapewne zauważyłyście wcześniej, że jestem piegusem, jednak przy użyciu Studio fix po piegach nie ma śladu, co zresztą widać na zdjęciu. Podkład daje matowe wykończenie które utrzymuje się bardzo długo. Jak dla mnie jest to podkład idealny. Świetnie się go nakłada, nie zasycha za szybko, nie tworzy smug czy plam, posiada krycie, które możemy stopniować, daje matowe a zarazem naturalne wykończenie, utrzymuje się na mojej twarzy cały dzień, nie zapycha a do tego całkiem ładnie pachnie, czego chcieć więcej ? 
  

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...