Dzis za oknem pokazalo sie troszeczke sloneczka, huraaa... wiec nie musze sie pakowac i deportowac do Polski :) No to w takim razie czas na kolejnego posta :)
Tyle bym wam chciala dzis napisac ze chyba mi czasu braknie :) ale zaczynamy od pazurkow...
Przyszla kolej na jeden z moich niespotykanych lakierow gdyz jest mietowy i... perlowy... nie przepadam za perla ogolnie rzecz biorac ale ten jest cudasny :)
Mowa tu o lakierze miss sporty mietowo- pistacjowym 330 z lekko perlowym polyskiem...
A tak bay the way dostalam go od mojej kochanej milkusi w friend box'ie :)
Prawie na kazdym zdjeciu ten kolor inaczej wyglada ale w rzeczywistosci jest mu blizej do zieleni niz blekitu( na jednym ze zdjec wyglada jak blekitny :D ).
To do dziela :)
To zdjecie pokazuje najlepiej odcien lakieru
Tutaj z fleszem...
A tutaj z moimi cudasnymi kropkami... :)
I kolejne ujecie moich kropusieczek...( mowilam ze wpada w niebieski :)
Paznokcie pomalowalam wczoraj i niestety juz dzis zauwazylam pierwsze odpryski :( szkoda bo kolor mi sie bardzo podoba...
A teraz z innej beczki, wyobrazcie sobie ze jetsem sobie w piatek w Morrisonie i patrze jak zwykle na gazety, a tam InStyle + lakier do paznokci z nails inc. free :)
No to musialm go miec bo z tej firmy lakierow jeszcze nie mam :) gazeta kosztowala tylko ₤ 3,80 a za sam lakier w Bootsie musimy zaplacic ₤11!
Na temat gazetki i lakieru zrobie osobnego posta w tygodniu, bo musze go najpierw wyprobowac i dam wam znac :)
A teraz przedsmak nastepnego posta...
Powiem wam tylko tyle ze nie bedzie to recenzja swieczki zapachowej :) a nawet przy okazji bedziecie mogly zwiedzic jedno z moich ulubionych pomieszczen w moim kochanym domku :)
To do zobaczenia nie bawem kochani!