Pokazywanie postów oznaczonych etykietą cosmetics. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą cosmetics. Pokaż wszystkie posty

sobota, 28 lutego 2015

Dior Spring Collection 2015, lipgloss 154 fastes

Wiosenna kolekcja Diora 2015 Kingdom of Colors, zachwyca pięknymi pastelami kontrastującymi z żywymi odcieniami. 

Po długiej ponurej ziemie, nowa kolekcja jest zdecydowanie świeżym powiewem zbliżającej się wiosny. Daje nam wiele kolorowych i niebanalnych możliwości, które otworzą naszą wyobraźnie na nowe doznania. Mnie zdecydowanie urzekł, jeden z czterech nowych odcieni błyszczyków Dior Addict. 



Od lewej:
- 004 Tiara
- 154 Fastes
- 584 Dynasty
- 624 Mylord


Fastes 154


Fastes to delikatny róż z maleńkimi drobinkami, które pięknie odbijają światło. Swoją drogą jest on bardzo podobny do odcienia 153 premiere soire, który posiadam od dłuższego czasu.



Błyszczyk posiada standardowe dla Diora opakowanie, zamiast tradycyjnego aplikatora znajdziemy pędzelek.


Nadaje lekki kolor pełen połysku, może być aplikowany również na pomadkę nadając piękne "mokre" wykończenie.




niedziela, 12 maja 2013

Porownujemy orginalna pomadke MAC z podrobka... czyli krotki przewodnik jak rozpoznac falszywke!

Witajcie kochani!

Dzisiaj mam dla Was krotki przewodnik jak rozpoznac orginalna pomadke MAC'a od podrobki. Wiem ze zdarza sie wielu osoba zakupic kosmetyki przez internet po bardzo korzystnych cenach a potem sie zastanawiamy czy aby nie kupilismy bubla... dlatego dzis pokaze Wam roznice pomiedzy pomadka orginalna zakupiona na stoisku M.A.C.'a  a podrobka zakupiona przez internet (nie bede pisac dokladnie na jakiej stronie ale mozecie sie domyslic ;)

Pomadka zostala zakupiona specjalnie do celow edukacyjnych, od samego poczatku wiedzialam ze jest ona nie orginalna (jej cena byla trzy (!) razy nizsza i nie podane byly informacje dotyczace kolorow itp.)
Jednak kolor byl calkiem fajny wiec postanowilam przyjrzec jej sie blizej i zobaczyc czy warto jest kupic falszywa pomadke tylko po to aby miec MAC'a w kosmetyczce ;)

Tak wiec zaczynamy kochani!


OPAKOWANIE:

1.








Juz na pierwszy rzut oka zauwazamy ze orginalna pomadka jest mniejsza! 


2. 


Na orginalnej pomadce nie ma zadnej naklejki tylko z jednej strony pudelka jest napisany kolor...


Na podrobce z jednej strony pisze odcien Lovelorn (ktory jest intensywnym rozem) a z drugiej widzielismy naklejke z New York Apple ( intensywna perlowa czerwien) co nie ma w ogole sensu bo pomadka jest w kolorze nude... ale o tym pozniej...


3. 


Mozemy zauwazyc ze orginalna jest wezsza i troszke ma mniej srebrnych drobinek przez co wydaje sie opakowanie byc ciemniejsze. Napis MAC znajduje sie nizej niz w przypadku podrobionej pomadki.




4. 



Wszystkie pomadki MAC'a maja ta sama wielkosc wiec przy zamianie wieczek powinny one bez problemu pasowac ale jak widzicie na obrazku powyzej, nie pasuja. Falszywa pomadka  jest szersza  wiec zatyczka jest za duza na to orginalna a orginalna za mala na ta falszywa.


5.





Znowu napis MAC nie znjaduje sie w tym samym miejscu. W orginalnej jest on znacznie nizej i napisany jest grubsza czcionka!

6. 


Starannosc wykonania daje wiele do zyczenia...



POMADKA:

1.

Kolor:


Kolor napisany na opakowaniu nie jest adekwatny do koloru rzeczywistego... 

BTW
Tak wyglada orginalna pomadka NEW YORK APPLE...

zrodlo:internet

 hmmm... jak widac moja podrobka z czerwnienia nie ma za duzo wspolnego ;)

Tak sie prezentuje moja podroba na ustach i powiem Wam ze mi sie podoba :) 


2. 

Zapach:

Orginalne pomadki MAC'a pachna slodko, cos jak karmel i wata cukrowa :D  moja podrobka w zasadzie prawie nie pachnie... jesli juz naloze ja na usta to jest to sztuczny chemiczny zapach, nic przyjemnego.

3. 

Jakosc:

Chyba nie musze duzo mowic o jakosci MAC'owskich pomadek, ale ta podrobka to jakies nie porozumienie. Roluje sie bardzo szybko, nie rowno schodzi z ust, i pomimo ze kolor strasznie mi sie podoba to po jakims czasie nie wyglada za estetycznie na ustach :/
Do tego opakowanie w uzyciu jest tandetne, pomadka nie wysuwa sie jak w przypadku orginalnej, lekko i plynnie tylko tak szorstko (jesli wiecie o czym mowie ;) i jest lzejsza od orginalnej.


Podsumowanie:

Nie warto!
Lepiej zaplacic trzy razy wiecej i kupic naprawde dobry produkt niz tani odpowiednik z ktorego nawet nie bedziemy zadowolone. Kolor jest swietny i to wszystko niestety. 

Jesli chodzi natomiast o kupowanie przez internet drogich kosmetykow to naprawde trzeba uwazac, bo nigdy nie mozemy byc pewni czy aby jest on naprawde autentyczny. Niektore podrobki az kuja w oczy swoim badziewnym wykonczeniem ale sa tez takie w ktorych wszystko bedzie skopiowane idealnie i wtedy ciezko jest rozpoznac czy produkt jest orginalny.

Moja podrobka nalezy do srednich pod wzgledem kopiowania. Posiada opakowanie, jakies tam naklejki, napisy a samo pudeleczko zostalo calkiem dobrze skopiowane. Jednak jak widzieliscie duzo niedociagniec mozna bylo rowniez golym okiem wypatrzec. 

Dlatego tez jesli kupujecie drogie kosmetyki dla jakosci a nie tylko dla loga firmy w kosmetyczce to kupujcie w sklepach badz tez na stoiskach firmowych, nigdy przez internet! Wtedy mozecie byc pewni ze uzywacie autentyczny kosmetyk a nie jakas badziewna podrobke.

Mam nadzieje ze dzisiejszy post sie Wam przyda i jesli zdarzylo Wam sie zakupic juz takowa podrobke a nie mieliscie pojecia ze jest falszywa tylko zastanawialiscie sie dlaczego wszyscy zachwalaja tak te 
kosmetyki MAC'a a Twoja pomadka jest do niczego, to wlasnie pomoglam Wam rozwiazac ta zagadke ;)


Buziaki i milej nocy kochani Wam zycze :***
A ja nie wierze ze weekend wlasnie sie konczy :((( chce mi sie plakac, ten czas tak szybko leci ze szok :(((

środa, 31 października 2012

''I love... '' vs ''verona'' czyli wojna balsamow + krotka historia come from UK ;D

Witajcie kochani!

Dzisiaj znow bedzie dosc konkretnie i na temat ;)

Mowic bedziemy o balsamie do ciala  I love... oraz o  kremie do twarzy i ciala Verona natural line Spa professional.



Dlaczego wlasnie te dwa produkty postanowilam porownac?

Poniewaz oby dwa sa stosunkowo tanie, jeden jest produktem angielskim a drugi polskim oraz oby dwa maja fantazyjne zapachy ;P



            I love...                                                VERONA


                 
       


                                                          O firmie

angielska firma produkujaca kosmetyki                         polska firma kosmetyczna ktora zajmuje sie
pielegnujace, okreslana jako                                           produkcja kosmetykow kolorowych jak i tych
tanszy odpowiednik The Body Shop'u,                          do pielegnacji ciala, a nawet w jej
i tak samo jak oni glowny nacisk klada                          asortymencie znajdziemy farby do koloryzacji
na fantazyjne zapachy ktore maja                                   wlosow oraz henny.
pobudzac nasze zmysly,
produkty nie sa testowane na
zwierzetach.




                                                       Opakowanie

wygodna buteleczka z dozownikiem                            typowe opakowanie jak w przypadku masel do
co ulatwia aplikacje balsamu                                       ciala, latwo sie otwiera i zamyka


                                                       Konsystencja

                
                                      


dosc rzadka i leista ale wygodna w                                nie jest za rzadka ani za zbita, jest jak typowy 
rozsmarowywaniu, dosc szybko wsiaka                        krem do ciala, przyjemnie sie nim smaruje, 
w skore                                                                           rowniez szybko sie wchlania 


                                                            Zapach


              Paradis tropical                                                          Papaya&Grapefruit
wyczuwalna won mleczka kokosowego                         nie czuje ani papai ani grepfruta ale zapach 
i ananasow, ponoc jest takze nuta grejpfruta                   jest nie ziemski, nie za slodki tylko bardziej 
ale ja jej nie czuje, zaspach bardzo slodki                       swierzy i lekko owocowy, ciezko go 
jak dla mnie troszke za mdly                                           zdefiniowac ale jak dla mnie idealny


                                                              Sklad





                                                             Cena
           
 ₤2 lecz ja go znalazlam w                                                                 ok.5 zl
 funciaku i zaplacilam za niego
 ₤1 czyli ok 5zl


                                                          Moja opinia


  Oby dwa balasamy maja podobne wlasciwosci, w takim samym czasie sie wchlaniaja, nie zostawiaja uczucia lepkosci wiec jesli nie mamy problematycznej skory a szukamy czegos nie drogiego i z ladnym zapachem to polecam oby dwa. Jesli jesli chodzi o mnie to wole kremik z verony gdyz uwielbiam jego zpach i rozsmarowywanie go sprawia mi przyjemnosci  ;) konsystencja takze bardziej mi odpowiada niz tego z I love...

                                                                      ***


A teraz troche zboczymy z tematu... Wiem, wiem ze mialo byc na temat ale musze Wam ta historie opowiedziec bo chyba umre ;D
Czasem naprawde glupota i brak inteligencji angoli kluje mnie w oczy (oczywiscie nie mowie ze polacy sa madrzejsi bo czasem zdarzaja sie rozne wyjatki, i zebyscie nie zrozumialy mnie zle ja nic do angoli nie mam a nawet ich lubie jako narod ;D)

Wyobrazcie sobie ze wczoraj u mojego TZ w pracy, w bialy dzien 3 panow pochodzenia angielskiego probowalo ukrasc... TIRa !!! :D poprostu wjechali sobie swoim samochodem na plac zaparkowali za jakas tam hala gdzie byly 2 stare i niedzialajace (oni o tym chyba nie wiedzieli) TIRy i srubokretem(!) probowali jeden z nich uruchomic :D na szczescie moj Tz przechodzil kolo kamer i zauwazyl ich bo normalnie z placu ani z okna biura nie bylo ich widac wiec pobiegl z jakims pracownikiem bo nikogo innego nie bylo pod reka, a tamci wyobrazcie sobie ze na ich widok sie zdziwili  :D no i oczywiscie uciekli ale kamery zarejstrowaly ich rejestracje i policja zostala wezwana... ale nawet policjant byl w szoku jak uslyszal ze mieli zamiar w bialy dzien ukrasc TIRa i jeszcze musieli by wyjechac nim przez caly plac tuz pod oknami biura i na pewno nik by ich nie zauwazyl :DDD no co za debilizm ;D usmialam sie jak nie wiem jak mi to moj ukochany opowiadal :D i nawet sam mowil ze nigdy by nie wpadl siedzac sobie w biurze ze zaraz pod oknem zobaczy odjezdzajacego TIRa...na szczescie i tak do tego nie doszlo , no bo TIR i tak byl popsuty ;D

Ale to naprawde trzeba byc debilem zeby wjechac sobie do jakiegos zakladu na legalu i probowac ukrasc ciezarowke i to w bialy dzien a potem przejechac nia przez caly plac, centralnie pod oknami szefostwa i calego biura i byc nie zauwazonym! no faktycznie bo przeciez TIR jest taki malutki...(a wspomne ze plac tez nie jest za duzy, jak i caly zaklad) ale oni chyba naprawde wierzyli ze nikt ich nie zobaczy ;D

No i tym oto milym akcentem koncze dzisiejsze wypracowanie, kto dobrnal do konca - GRATULUJE :D

BUZIAKI!!!
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...