poniedziałek, 24 marca 2014

Sinful Colors po raz kolejny... Winterberry & Easy Going

Witajcie kochani!

O amerykanskich lakierach Sinful Colors pisalam juz TUTAJ, kiedy to pokazlam Wam sliczny  Island Coral.
Ostatnio natomiast skusilam sie na kolejne dwa bo z tego co pamietalam to polubila ich produkty. 


SINFUL COLORS
Easy Going 300
&
Winterberry 1056




Easy Going
300

Jasny, pastelowy roz, o kremowym wykonczeniu. Kryje juz po jednej warstwie ale moze robic smugi wiec dla pewnosci lepiej nalozyc dwie.





Winterberry
1056

Kolor trudny do sprecyzowania, mozna bylo by powiedziec ze jest sliwka polaczona z zimnym brazem, szarym i fioletem :D wykonczenie lekko perlowe i  metaliczne. Pierwsza warstwa kryje dosyc lekko ale po dwoch juz jest w porzadku, dla lepszego efektu lepiej nalozyc trzy warstwy.









Zdjecie robione z fleszem... 


Lakiery dostepne sa w drogeri Boots w cenie £1.99 za sztuke. Maluje sie nimi bardzo wygodnie, konsystencja w obu jest poprostu idealna. Jesli chodzi o trwalosc to nie sa one zbyt trwale na moich paznokciach, ok 2 dni. Pamietam ze w przypadku Island Coral 1103 trwalosc byla lepsza. 
Moim ulubiencem z calej trojki jest napewno Winterberry, uwielbiam go za kolor i wykonczenie, jednak trwalosc daje wiele do zyczenia.. 

Buziaki kochani, Udanego poniedzialku :*


niedziela, 23 marca 2014

Glossy Box marzec 2014 / Glossy Box March 2014

Witajcie kochani!

Dzisiaj szybciutko tylko pokaze Wam co znalazlo sie  w marcowym pudeleczku i lece pisac kolejnego posta bo juz tyle mi sie zdjec uzbieralo ze nie nadążam ich publikowac ;)

March Glossy box /
Glossy Box marzec 2014




1.
Sleek
Pout Polish
 Koloryzujacy balsam do ust z SPF 15, olejkiem migdalowym, maslem shea i witamina E.
Wyglada zachecajaco...




2. 
Bellapierre Cosmetics
Mineralny shimmer powder w kolorze Celebration

Nie moj kolor...


3.
DOVE
Intensive repair 60 second

Wyprobuje czemu nie, ale... hmmm... nie wiem czy starczy mi na cale wlosy...


4.
Mitchell and Peach 
Body Cream

Krem do ciala z angielskim miodem, organicznym kakao, vitaminom B5, i maslem sea.
Myslalam ze bedzie lepiej pachnial...




5.
Juice Couture
Malibu Collection

Lubie testowac perfumy ale te nie wydaja sie byc za bardzo intersujace... 



I to wszystko kochani, pudeleczko bardzo mnie rozczarowalo bo widzialm wczesniej polskie wersje i o wiele bardziej mi sie one podobaly :( 
No ale nic, raz jest lepsza zawartosc raz gorsza... a nie zamierzam przerwac subskrypcji bo sie od nich uzaleznilam :P

Udanej niedzieli, buziaki :***

piątek, 21 marca 2014

Lancome, Gloss in love... 146 peach show

Witajcie kochani !

Seria blyszczykow Glossy in love dostepna jest od zeszlego lata jednak dopiero teraz zauwazylam jaka maja piekna game kolorystyczna jak i same opakowanie. Urzekl mnie rowniez ciekawy wygiety aplikator i świetna konsystencja. Cudny brzoskwiniowy kolor pech show od razu przykul moj wzrok wiec przetestowalam go na stoisku i... przepadlam. 

Lancome 
Gloss in love...

Twarza serii Gloss In Love... zostala urocza Emma Watson.


Blyszczyki sa dostepne w 12 soczystych kolorach.




Ponadto producent wprowadzil niestandardowe ale jakze wygodne opakowanie ktore zamkniemy jednym kliknieciem. 



Od producenta:

''Błyszczyk Gloss In Love został zainspirowany potrzebami współczesnych młodych kobiet. Gładki, jedwabisty błyszczyk do ust o unikalnej, żelowej konsystencji i specjalnych łapiących światło i doskonale oddających kolory pigmentach. Delikatna i zarazem niezwykle kremowa konsystencja wspaniale koi usta, wygładza i nasyca świetlistym kolorem. Dwa razy więcej blasku i komfort noszenia oraz długotrwały efekt to zalety Gloss in Love.
Nawilżający błyszczyk nadaje ustom krystaliczny blask, a innowacyjny dwustronny aplikator zapewnia ich optymalne pokrycie. Długotrwały oraz błyszczący kolor ust, który trwa aż do 6h. Unikalne zaokrąglone kształty aplikatora idealnie modelują dolną wargę oraz precyzyjnie podkreślają kontury górnej wargi, tworząc wyrafinowany wygląd ust. Dostępny w 12 odcieniach.''

Lancome
Gloss In love...
Peach show 
146





 Blyszczyk posiada sliczny slodki zapach wanilii a jego konsystencja jest cudownie kremowa.




Cena:
£20.00/ 115zl





Aplikator zostal bardzo dobrze przemyslany, poniewaz bez problemu precyzyjnie pomalujemy nim dolna jak i gorna warge. 


 Kolor na zywo to pastelowa brzoskwinia, daje calkiem niezle krycie a kolor mozna stopniowac przez co i usta wydaja sie pelniejsze i bardziej soczyste ;)  Jednak efekt koncowy i tak pozostanie calkiem naturalny.





 Jak juz wspominalam konsystencja jest kremowa i bardzo przyjemna, nie jest za  klejaca ale nie jest rowniez leista jesli wiecie o co mi chodzi. Blyszczyk na ustach spokojnie wytrzyma ok 3h ale wiecej raczej juz nie. Calkiem fajnie wspolgra z Manhattan soft Matt Lip Cream, uzyskamy wtedy taka soczysta brzoskwinie wpadajaca w koral. W opakowaniu mozemy zauwazyc lekkie drobinki ale bez obaw nie sa one za bardzo widoczne a juz tym bardziej wyczuwalne na ustach.




Podsumowujac, podoba mi sie efekt koncowy jaki daje blyszczyk. Opakowanie rowniez na duzy plus, oszczedzamy czas podczas zamykania czy otwierania. Zapach i smak jest obledny wiec uzywanie go to czysta przyjemnosc. Jedyny minus jaki moglabym znalesc to troche malo intensywny kolor, w opakowaniu wyglada on na bardziej brzoskwiniowy niz w rzeczywistosci prezentuje sie na ustach.

Udanego piatku kochani :*


wtorek, 18 marca 2014

Balea - mam i ja ;)

Witajcie kochani!

Dzisiaj czekala na mnie mila niespodzianka, paczuszka z polski od mojej przyjaciolki. W niej znalazly sie wreszcie min produkty o ktorych juz wiele slyszalam a nie bylo mi dane ich przetestowac. Oczywiscie mowa ty o slynnych niemieckich kosmetykach Balea.


Juz same slodkie opakowania ciesza oko a do tego zapachy sa obledne.

* Zel pod prysznic truskawkowy... cos pieknego, idealna truskawka, na temat jego wlasciwosci jeszcze sie nie moge wypowiedziec bo nie uzywalam ;)

* Krem do rak o zapachu ''beautiful berries''- czy juz sama nazwa nie brzmi rozkosznie? zapach jest cudowny, slodki i owocowy  a po nalozeniu na rece jest wyczuwalny jeszcze przez dlugi czas. Krem od razu powedrowal ze mna do pracy wiec moglam go dobrze przetestowac i musze przyznac ze jest naprawde swietny. Idealnie nawilza moje dlonie pozostawiajac je otulone milym i delikatnym zapachem slodkich owocow. Krem w pracy zrobil furore  i nie tylko mi sie spodobal, jednak w obawie o szybkie wykonczenie jutro chyba zostawie go lepiej w domu :P 

* Lakier Paese - kolor na zywo to zgaszony lekko przybrudzony koral, ciezki do zdefiniowania ale jest bardzo interesujacy, az nie moge sie doczekac nalozenia go na moje pazurki.

Nareszcie moge wyprobowac tych slynnych niemieckich specyfikow o ktorych jest glosno na blogosferze :) z mila checia wyprobowalabym ich wiecej :D Lakieru z Paese jeszcze takze nie mialam wiec ciekawa jestem jak sie spisze. 

Milych snow kochani:* a mojej K. jeszcze raz dziekuje za paczuszke :***



niedziela, 16 marca 2014

Czarne szpilki by Kurt Geiger

Witajcie kochani!

Z tradycyjnymi czarnymi szpilkami jest jak z 'mala czarna' - sa ponadczasowe. Idealnie sie spisza  na wielkie wyjscia, sa  eleganckie, sexowne a w dodatku mozna je rowniez zalozyc do jeansow. Za oknami juz po malu wiosna sie pokazuje wiec poczulam potrzebe nabycia jednej uniwersalnej pary pieknych czarnych szpilek. Musimy pamietac przy wyborze aby byly one wygodne, dobrze wyprofilowane i  stabilne. Przy 10cm wysokosci cienkiej  szpilki musimy czuc sie w nich komfortowo i pewnie wiec jesli szpilka Wam sie przekrzywia badz macie wrazenie ze nie sa one za stabilne, NIE KUPUJCIE! Nie chcemy przy pierwszym wielkim wyjsciu zlamac obcas na krzywym chodniku badz co gorsza- kostke!

Uwielbiam szpilki wiec moje beda napewno sluzyc mi nie tylko na niedzielne wyjscia czy imprezy ale rowniez i sobotnie zakupy. Dlatego dla  mnie bylo bardzo wazne przy ich wyborze aby byly naprawde wygodne.

Wiele firm ma swojej kolekcji czarne tradycyjne modele ale w kazdej cos mi nie pasowalo. A to szpilka byla za toporna, albo w druga strone- za cienka i nie stabilna,  sztywne i nie wygodne w srodku,  zle wyprofilowane lub beznadziejnie wyciete.

Jednak moje poszukiwania zakonczyly sie znalezieniem idealnej pary.


Kurt Geiger
Miss KG
Anabela








Buty wykonczone sa zamszem z kolei w srodku wylozone sa skórą. 
Obcas: 10,5 cm
£89.00









Dzieki miekkiej i skorzanej wkladce szpilki sa stosunkowo wygodne. Bardzo dobrze wykrojone i wyprofilowane do stopy nadaja komfort noszenia. Pomimo ze sa stabilne i wygodne to  podczas chodzenia wyczuwam te 10,5cm jednak ich widok rekompensuje wszystko  ;) Sa idealne takie jak chcialam. A poza tym moj TZ sie w nich zakochal ;D


A Wy macie w swojej kolekcji tradycyjne czarne szpilki?



czwartek, 13 marca 2014

Maybelline Big Eyes - Pierwsze wrazenie

Witajcie kochani!


Naprawde rzadko sie zdarza aby jakas maskara mi kompletnie nie pasowala. Niestety tusz o ktorym dzisiaj bedzie mowa nalezy do tego grona.


Maybelline 
Big Eyes 
wodoodporny


Od producenta:
Maskara posiada innowacyjne rozwiązanie jakim są 2 niezależne szczoteczki: do górnych i do dolnych rzęs. Pozwala to na dotarcie do najdrobniejszych rzęs nawet w kącikach oczu. Teraz kobiety będą mogły intrygować spojrzeniem, a ich oczy będą wyglądały nawet na 2 razy większe! Wąska szczoteczka podkreśla i nadaje objętość nawet najkrótszym dolnym rzęsom, a szeroka szczoteczka unosi rzęsy do góry i nadaje im efekt wachlarza. 



Szczoteczka do dolnych  rzes



Szczoteczka  gornych rzes


Maskara ma za zadanie otworzyc nasze spojrzenie i sprawic aby nasze oczy wydawaly sie dwa razy wieksze ale czy jest to mozliwe za sprawa tych  dwoch roznych szczoteczek? 

Moje pierwsze wrazenie po otwarciu szczoteczki do dolnych rzes jest calkiem pozytywne. Szczoteczka jest bardzo malych rozmiarow dzieki czemu mam wrazenie ze idealnie pomaluje kazda chociazby najmniejsza rzęsę. Niestety jak tylko zaczynam nia operowac to zauwazam ze prawie w ogole nie podkresla rzes a daje bardzo naturalny i prawie  nie widoczny efekt. Musialam nalozyc pare warstw aby bylo cokolowiek na nich widac. Ze wzgledu na jej rozmiar bardzo ciezko mi sie nia operowalo.

No dobra, dolne rzesy mamy pomalowane wiec bierzemy sie za druga szczoteczke do gornych rzes. I kolejny raz pierwsze wrazenie bardzo pozytywne, szczoteczka ma bardzo fajny ksztalt. Niestety jak tylko zaczynam malowanie  to zauwazam  male problemy. Trzonek szczoteczki jest stanowczo za krotki przez co nie moge pomalowac dokladnie wszystkich rzes ! Sama aplikacja sprawia nie lada wyzwanie, szczoteczka jest strasznie nieporeczna i  nie moge dobrze nalozyc po czym  rozczesac rzes. Kolor rowniez mnie zawiod, oczekiwalam glebokiej czerni ale niestety na rzesach nie jest on az tak intensywny. Efekt koncowy mnie nie powalil, nie zauwazylam jakiegos spektakularnego efektu pomimo ze z natury mam Big Eyes to efektu wachlarza na nich nie uzyskalam. 

Ponadto zmycie tego pierunstwa graniczy z cudem! nie znosze tuszy wodoodpornych! jedynie akceptuje je na basenie lub na plazy lecz na co dzien wole zwykle normalnie sie zmywajace maskary. 

To oczywiscie jest moja opinia, moze komus akurat pasuje ten tusz. Moja maskara poleciala do przyjaciolki i moze u niej sie lepiej sprawdzi niz u mnie ;) W koncu kazda z nas ma inne rzesy, ksztalt oka i technike malowania.

Buziaki kochani :*


wtorek, 11 marca 2014

Delia, serum do twarzy z olejkiem arganowym

Witajcie kochani!

Moja cera nalezy do mieszancow ale w okolicach brody jest istnym sucharkiem. Dlatego tez bardzo ucieszylam sie kiedy przyjaciolka zakupila mi w Polsce serum delii wystawiajac mu bardzo dobra opinie. Pomyslalam sobie okej przetestujemy, zobaczymy.


Delia, Argan Care
serum do twarzy


Opis producenta:

Serum do twarzy Argan Care to skoncentrowany preparat stworzony z myślą o kompleksowej pielęgnacji skóry wymagającej intensywnej regeneracji, wzmocnienia i wygładzenia.
Olej arganowy `Eliksir młodości` – doskonale nawilża i ujędrnia; przeciwdziała procesom starzenia się skóry, poprawia jej elastyczność i jędrność.
Olej migdałowy – zmiękcza naskórek i wzmacnia jego barierę ochronną.
Olej sojowy – intensywnie odżywia i działa przeciwzmarszczkowo.
Oliwa z oliwek – regeneruje, wygładza i koi.
Witamina E – neutralizuje szkodliwe działanie wolnych rodników.
Zaleca sie stosowac 2 razy w tygodniu na noc. 


Opakowanie:
Preparat zamkniety jest w szklanej buteleczce z z pipetka. Musze przyznac ze wykonane jest bardzo porzadnie. 


Zapach:
Bardzo ladny i delikatny zdecydowanie uprzyjemnia nam aplikacje kosmetyku na buzie. Typowy dla olejku arganowego.


Konsystencja:
Powiedzialabym ze jest to bardziej olejek niz serum. Konsystencja bardzo lejaca, jesli nabierzemy na pipetke za duzo olejku to moze nam splynac z twarzy. 



Sklad:



Cena:
12zl

Dzialanie:

Mam wrazenie przy nakladaniu olejku ze nie wsiaka on w twarz tylko zostawia tlusta powloke ale z drugiej strony rano ( bo polecam go uzywac w szczegolnosci na noc, na dzien moze byc za tlusty ) skora jest miękka i jedwabista w dotyku. Serum zaleca sie stosowac dwa razy w tygodniu i radzilabym sie tego trzymac, poniewaz mam wrazenie ze przy czestszym stosowaniu moze on nam przesuszyc cere. 
Serum bardzo ladnie pachnie a nakladnaie go sprawia mi naprawde przyjemnosc, nawet nie denerwuje mnie to ze jest takie lejace i zostawia powloke na buzi. 

W sumie to nawet go lubie, nie zauwazylam jakis zmian w mojej przesuszonej cerze na brodzie ( znaczy sie zauwazylam ale to zasluga kremow, nie olejku ;) ale krotkotrwale efekty  na drugi dzien daje. 

Lubie go dodawac do kawowego peelingu, pachnie wtedy rewelacyjnie i konsystencja jest lepsza ale o tym innym razem ;)


Czy go polecam?

Hmmm... w zasadzie to krzywdy mi nie zrobil, nawet go lubie za konsystencje, za zapach, za opakowanie... efektow dlugotrwalych nie zauwazylam nawet mam wrazenie czasem ze on nie nawilza... a moze to takie moje dziwne odczucia przez konsystencje ktora osiada na twarzy...ale w sumie przyjemnie sie go uzywa i jakos go kurde lubie :) 
Cena jest naprawde niska wiec koniecznie musicie sprobowac i dac znac jakie Wy macie odczucia co do tego serum :)


czwartek, 6 marca 2014

Bell, Permanent make up Lip tint 5

Witajcie kochani!

Nie do konca bylam przekonana do  produktow ktore daja efekt makijazu permanentnego i barwia usta na naprawde dlugi czas. Szczerze mowiac troche sie go  balam, bo testujac kolor na rece mialam problem z jego usunieciem, a co jesli na ustach mi sie przestanie podobac po paru minutach ? . Blyszczyk jednak przywiozla mi kolezanka z polski wiec pomimo moich obaw postanowilam go w koncu uzyc i przetestowac pomimo ze kolor - jaskrawy roz potegowal moj strach. Moj kolor to nr 5 i jest to dosc ostry i odwazny roz.

Bell
Permanent make up
Lip tint
5.


Opis producenta:

Sekret działania produktu to formuła `long lasting`, która sprawia, że kolor trzyma się niezwykle długo od momentu aplikacji. Specjalne składniki zawarte w formule Lip Tint barwią naskórek ust, co gwarantuje efekt przypominający makijaż permanentny. Kolor trzyma się niezwykle długo od momentu aplikacji. Usta wyglądają niezwykle świeżo, naturalnie i kusząco. Dostępny w sześciu odcieniach. 

Cena:
11zl



Aplikator jest stosunkowo duzy ale rowniez sztywny dzieki czemu mozemy precyzyjnie nalozyc produkt na usta. Podczas aplikacji wazne jest aby robic to dokladnie i starannie poniewaz blyszczyk/pomadka barwi nasza skore od momentu jej nakladania. Plusem jest mozliwosc potegowania koloru poprzez nakladanie kolejnych warstw.



Pierwsze wrazenia sa bardzo przyjemne, produkt slicznie pachnie i malowanie sie nim przypomin mi troche kolorowy marker. Konsystencja jest bardzo rzadka i dzieki niej aplikator sunie po naszych ustach zostawiajac je lekko zabarwione. Po jednej warstwei kolor byl dosyc naturalny wiec nalozylam. jak sie nie myle trzy i musze przyznac ze efekt koncowy byl zadawalajacy.




Po paru minutach usta sa lekko klejace, jednak jak lip tint wyschnie juz do konca to uczucie zanika. Musze przyznac ze pomadka w ogole mi nie przeszkadzala w ciagu dnia, kolor utrzymywal sie bardzo intensywny, nie scierala sie jednak niektorzy moga odczuwac dyskomfort poprzez sciagniete i lekko wysuszone usta po paru godzinach. Pomimo jedzenia i picia kolor dalej byl na nich! Wiadomo ze od jedzenia  troche starl sie w wewnetrznej lini ale wystarczylo jedna cienka warstwa by to zamalowac i kolor jak nie naruszony. Usta w idealnym stanie utrzymaly sie 7h! Jedyny minus jaki zauwazylam to byl problem z jego demakijazem. Pomimo usuniecia calego makijazu, usta byly w dalszym ciagu lekko zabarwione, nawet na drugi dzien ;) 




Pomimo moich obaw w stosunku do dosyc intensywnego koloru i trwalosci, musze przyznac ze... zakochalam sie w tym produkcie. Kolor bardzo przypadl mi do gustu a trwalosc mnie powalila. Przez caly dzien nie musialam sie martwic o usta, czy sa jeszcze pomalowane, czy pomadka sie nie zwazyla, czy rowno schodzi... usta przez najblizsze 7h prezentowaly sie tak samo i o dziwo po demakijazu nie byly one przesuszone!



Zdecydowanie mowie TAK temu produktowi! 


poniedziałek, 3 marca 2014

Nowosci w mojej kosmetyczce i nie tylko...

Witajcie kochani,

Weekend minal mi bardzo szybko i intensywnie, dlatego tez nie mialam nawet czasu aby do Was napisac. Jednak jedno musze przyznac, sobota okazala sie idealnym dniem na zakupy ;)


W butach Korsa zakochalam sie jak tylko zalozylam je na noge, slicznie sie prezentuja i sa bardzo wygodne ponadto w sklepie byly jeszcze wyprzedaze wiec udalo mi sie je nabyc z 50% znizka ;) Kocham wyprzedaze ;)


Kredka do ust MAC 
'in synch'


Zakup bardzo spontaniczny, wszystko przez moja Ewe ktora miala w planach zakup takowej kredki a ja oczywiscie sroka jedna, jak tylko zobaczylam ja na jej ustach to rowniez zapragnelam ja miec... jednak musze przyznac ze byl to swietny wybor, pierwsze testowanie za mna i kolor jest genialny  ;)


Eye liner w pisaku 


Nigdy jeszcze nie uzywalam eyelinera w pisaku wiec ciekawa jestem jak sie ten sprawdzi u mnie i czy na stale zagosci w mojej kosmetyczce...



Buziaki kochani i milej nocy :*



Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...