Pokazywanie postów oznaczonych etykietą lipstic. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą lipstic. Pokaż wszystkie posty

niedziela, 24 maja 2015

MAC viva glam II

Kolekcja Viva Glam utworzona została w 1994 i cały dochód z jej sprzedaży przeznaczony jest na walkę z AIDS oraz HIV. Od tamtego czasu  MAC zatrudnia wspaniałe osobowości biorące udział w kampaniach reklamowych. Pomadki pochodzące z tej kolekcji różnią się opakowaniem od standardowych produktów tej firmy. Czarno srebrne połączenie zastąpione zostało dodatkiem czerwieni. 


 Viva Glam II powstała w 1997 i określana jest jako przygaszony beżowy róż. Wykończenie pomadki jest satynowe. W zasadzie rzekłabym idealne, nie za tępe jak w przypadku matów, ale za to bardzo dobrze napigmentowane o kremowej konsystencji.



Nie podkreśla suchych skórek, dobrze się rozprowadza i fajnie nawilża. Utrzymuje się również całkiem nieźle. Pomadka posiada piękny waniliowy zapach typowy dla MACowskich pomadek. 




Jeśli chodzi jednak o kolor, to powiedziałabym, że należy on do tych którymi krzywdę można łatwo sobie zrobić. Niestarannie i szybko  rozprowadzona nada bardzo nieestetyczny efekt.
Dla bladolic będzie ona bardzo ciemnym, brudnym odcieniem wpadającym w lekki brąz z różowymi tonami, jednak dla dziewczyn z ciemniejszą karnacją będzie idealnym nudziakiem. 


                                                                                                 





wtorek, 3 lutego 2015

MAC 'media' lipstic- perfect for sexi vampy look

Mac media to jedna z najpiękniejszych śliwkowych pomadek jakie spotkałam. Idealna nie tylko na jesień, ale i również świetnie się zaprezentuje na większe wyjścia. Dzięki niej możemy stworzyć seksowny 'vampy look', lub po prostu używać jej na co dzień do neutralnego makijażu oka.




Media została zamknięta w typowym dla MACa opakowaniu. Pomadka posiada słodki waniliowy zapach, który zdecydowanie umila aplikacje. 


Wykończenie pomadki jest satynowe (satin), czyli krócej się trzyma niż typowe maty MACa i słabszą ma pigmentacje, ale za to nie wysusza ust. 



Kolor na ręku jest głęboki, jednak aby uzyskać go na ustach trzeba trochę się na męczyć. Aplikacja może sprawiać trochę problemu. Moimi ulubionymi pomadkami są maty z MACa, lubię je nie tylko za wytrzymałość, ale i za pigmentacje którą możemy równomiernie budować. Media ma wykończenie satynowe, czyli bardziej kremowe niż maty, ale niestety przez to nie pokrywa ust równomiernie. Przy tak intensywnym kolorze łatwo to zauważyć. Przy dwóch warstwach wygląda ładnie i estetycznie, jednak kolor jest delikatny, aby uzyskać ciemną śliwkę jak w opakowaniu trzeba trochę się na męczyć.
Plusem będzie na pewno brak uczucia ściągniętych ust jak w przypadku matów, bo konsystencja jest przyjemnie kremowa. 





sobota, 4 października 2014

MAC - HUE czyli kolejny nudziaczek

Witajcie kochani!

Dzisiaj pokaże Wam kolejna moja ulubioną pomadkę MAC. Długo szukałam czegoś troszkę ''ciekawszego'' i z odrobiną różowych tonów niż jak w przypadku Creme D'Nude. Pomadka HUE okazała się strzałem w dziesiątkę, ponieważ faktycznie posiada w sobie trochę delikatnego różu, ale w dalszym ciągu zalicza się do nudziaków.


Pomadka należy do stałej kolekcji, więc nie musicie się o nią bić na ebayu jak w przypadku limitek ;) Opakowanie standardowe dla pomadek MACa, nie będę się na ten temat rozpisywała bo każdy jeśli nie ma żadnej w swojej kolekcji to i tak na pewno jedną trzymał w ręce. Słodki zapach wanilii zdecydowanie umila aplikacje.


 Pomadka HUE  jest z serii  Glaze czyli teoretycznie ma zapewnić lekki połysk z delikatnym kryciem.  W praktyce nie różni się w wykończeniu od Creme D'Nude która ma wykończenie kremowe Cremesheen.  W zasadzie mogłaby również trochę zaliczyć się do satynowych, ale nie mam pojęcia czemu ostatecznie jest to Glaze...


 Kolor muszę przyznać w opakowaniu naprawdę nie zachwyca, jednak dopiero po aplikacji na usta nabiera swojego uroku. Idealnie będzie się prezentować do mocniejszych makijaży typu smoky ale również i na co dzień.






Jak Wam się podoba? macie ją w swojej kolekcji ?

niedziela, 30 czerwca 2013

Peach Passion - Yves Saint Laurent, Rouge Volupte

Witajcie kochani!

Dzisiaj wyszlo piekne slonce w UK wiec zbieram ostatnie jego promienie przed wyjazdem do Polandiiii :D No ale nie o sloncu dzisiaj miala byc mowa :P

Chcialabym zaprezentowac  Wam moja nowa milosc... niesamowita pomadke z Yves Saint Laurent w odcieniu pieknego, pastelowego koralu...  w okresie letnim coraz czesciej gosci na moich ustach i zdecydowanie skradla moje serce ;)


Yves Saint Laurent
Peach Passion
13



Opakowanie:
Wykonane bardzo solidnie, metalowe dosyc ciezkie, nie ma mozliwosci aby pomadka otworzyla sie  sama w torebce. Ponadto wyglada elegancko i stylowo. 

5/5





Zapach/smak:

Jest bezsmakowa, jednak zapach zdecydowanie jest moim ulubionym, pobil nawet Chanelke :) Ja wyczuwam nuty arbuza badz melona... cos pieknego.

5/5



Konsystencja/Trwalosc:

Jest bardzo kremowa,  pokrywa po jednym pociagnieciu, jednak przy tak intensywnych kolorach lepiej ja uzywac przy lusterku, aby zapobiec wyjechaniu koloru za kontur ust ;) uzywa sie ja bardzo przyjemnie jest bardzo delikatna i kremowa, a to ma rowniez swoje wady -  pomadka nie utrzymuje sie zbyt dlugo na ustach. Utrzyma sie do 4h bez jedzenia i picia ale potem nalezy posiagnac nia usta jeszcze raz ( bynajmniej ja tak robie ;)  i wtedy kolor utrzyma sie jeszcze dluzej. Kolejna wada kochani -  pomadka nierownomiernie schodzi z ust, dlatego polecam miec lusterko zawsze przy sobie ;) gdy ja nosze za dlugo czyli ok 8h to mam wrazenie ze moje usta wymagaja nawilzenia, wiec moze troche wysuszac.
Jednak ten zapach i kolor sa w stanie przykryc wszystkie te wady ;)

4/5



Kolor:

Moj odcien jest to Rouge Valupte nr 13 '' Peach Passion'' i w zaleznosci od swiatla moze to byc: koral, przechodzacy troche w pastelowa soczysta brzoskwinie, moze byc rowniez bardziej nudziakowy lub bardziej rzucajacy sie w oczy... wszystko zalezy od rodzaju swiatla i ilosci jaka naloze na usta ;)

5/5

















Podsumowujac:

Uwielbiam ta pomadke przede wszystkim za solidnie wykonane opakowanie, wyglada  niczym bizuteria w mojej kosmetyczce. Kolejnym jej atutem jest zapach! cudny soczysty melon, cos pieknego  w upalne dni! Konsystencja jest rowniez swietna, kremowo-satynowa. 
Super kryje, a odcien mozemy stopniowac wedle swojego uznania. Niestety ma ona rowniez swoje wady- nierownomiernie schodzi, i jest to wada ktorej nie moge przyjac w pomadkach z takiej polki cenowej! Jednak kolor i zapach zupelnie mnie oczarowal, dlatego siegam po nia dosyc czesto i pamietam aby wykonanc poprawki w ciagu dnia, zeby uniknac nierownomiernego zjadania ;)

Ocena:
4/5 


Cena :
Ł24 /  119 zl



***

Buziaki kochani i lece dalej sie wygrzewac na sloneczku :***




sobota, 9 lutego 2013

NYX orange soda czyli dlugo wyczekiwany pomarancz

Witajcie kochani!

Juz dosyc dlugo chorowalam na pomadke z NYX w kolorze nudziakowej pomaranczy lecz nie do konca bylam pewna czy bedzie mi pasowac... no i zaryzykowalam ;)

Ciesze sie ze to zrobilam bo totalnie i bezgranicznie sie w niej zakochalam :D


Przedstawiam Wam...

NYX
Orange soda
588







O pomadce:
Mysle ze nie musze zbyt duzo o niej pisac bo zapewne wszystkim firma NYX jest dobrze znana. Ich pomadki kraza po calym internecie i kusza nas zwyklych smiertelnikow, pieknymi kolorami ;)
Orange soda jest to druga pomadka z NYX ktora nabylam, pierwsza byla to summer love ktora okazala sie troszke za ciemna jak dla mnie i znalazla inna wlascicielke. A poniewaz kolor pieknej nudzikowej pomaranczy chodzil juz od dawna za mna to postanowilam zaryzykowac raz jeszcze i zamowilam piekna orange soda.
Pomadka ma kremowe wykonczenie, nie wysusza ust, przyjemnie sie nia maluje, ma mocna pigmentacje, lecz niestety wchodzi w zglebienia ust, i latwo sie rozmazuje. Glownym minusem pomadki jest to ze jest za bardzo ''mokra'' i sie ''nie trzyma'' ust jesli ma to jakis sens ;) szybko sie zjada ale za to fantastycznie wyglada :D zapach mi nie przeszkadza jest bardzo przyjemny, ale za to opakowanie moglo by byc wykonane troche bardziej solidnie bo jest to zwykly plastik, chociaz pomadka posiada slynne ''klikniecie'' ;) 
Kolor z kolei jest to taki cieply, jasny, nudziakowy pomarancz... ideantyczny o jaki mi chodzilo ;)
Ja zamowilam pomadke przez ebay'a i zaplacilam za nia dosc sporo bo ₤5 wiem ze na polskim allegro mozna dostac ja taniej.
Kolor na rece...
Kolor na ustach...







Moja ocena:
4/5
Buziaki kochani i do uslyszenia wkrotce :***
udanego weekendu!!!


czwartek, 13 grudnia 2012

Lancome L'ABSOLU ROUGE 06... czyli pomadka idealna

Witajcie kochani!

Dzisiaj przygotowalam Wam recenzje  nowej pomadki Lancome do ktorej podchodzilam dosc sceptycznie, dlaczego? poniewaz kolor nie do konca w moim guscie... jestem zwolenniczka nudziakow,   rozy i wszelkich innych cukierkowych odcieni a ten nie zaliczal sie do zadnej z tych grup. Sama nawet bym sie nie zainteresowala tym odcieniem, baaa... nawet bym go do reki nie wziela ale poniewaz to nie ja wybieralam to stwierdzilam ze dam jej szanse.... i jak tylko nalozylam ja na usta... zakochalam sie ;)

No ale po kolei...

Lancome L'absolu Rouge
06



Opis:

Kremowa pomadka zawierajaca substancje przeciwstarzeniowe, nawilza i pielegnuje nasze usta nawet do 8h. Posiada filtr SPF 12 i wysokowartosciowe pigmenty ktore wzbogacaja kolor, pieknie podkresla kontur naszych ust i nadaje ustom objetosci. Pomadka jest uosobieniem czystego luksusu a jej opakowanie zamyka sie charakterystycznym kliknieciem.


To tyle od producenta, a teraz przechodzimy do mojej opini...

Opakowanie:

 Eleganckie i wykonane bardzo dokladnie, dzieki zawartym magnesom zamyka sie samoistnie (jesli mozna tak powiedziec;) za pomoca delikatnego klikniecia. 

Ocena:
5/5

Konsystencja i trwalosc:

Musze przyznac ze faktycznie jest kremowa jak producent obiecal i swietnie nawilza nasze usta,
naklada sie ja bardzo przyjemnie i idealnie stapia sie ze skora naszych warg, pomadka nie roluje sie i rownomiernie sie zjada, jest dosc trwala i nie rozmazuje sie, jednym slowem nie mam sie do czego przyczepic a nawet musze stwierdzic ze malowanie sie nia to czysta przyjemnosc ;)

Ocena:
5/5

Zapach/Smak:

Bez smakowa za to zapach jest cudny, kojarzy mi sie z kremem do twarzy (?), troche rozany ale za to zupelnie inny niz w przypadku Chanelki o ktorej pisalam tutaj. Kojarzy mi sie wlasnie z kosmetykami z ''gornej polki''.

Ocena:
5/5

Kolor:

Bardzo dobrze napigmentowany, dzieki czemu juz po jednym pociagnieciu pomadki uzyskujemy intensywny kolor na ustach. Moj odcien to 06 brudny roz wpadajacy w koral(?) moze troszke lekkie cappucino z delikatna perla... strasznie trudny do opisania i ktory zawsze kojarzyl mi sie ze starszymi Paniami ;) Jednak tuz po pomalowaniu i zalozeniu okularow na nos, moj nowy look bardzo przypadl do gustu mojemu TZ ;D i musze przyznac ze calkiem dobrze sie w nim czulam, tak... inteligentniej ;D chociaz musze przyznac ze rowniez powazniej i starzej... zreszta sami ocencie...








Cena:

ok 120zl

Podsumowując:

Zaskoczyla mnie ta pomadka bardzo pozytywnie, nie oczekiwalam ze samo nakladanie jej bedzie takie przyjemne i najchetniej ''mizialabym'' sie nia godzinami ;D kolor rowniez mnie zaskoczyl gdyz myslalam ze nie bedzie mi pasowal ( zupelnie nie w moim stylu) a przekonalam sie ze w nim wygladam poprostu inaczej...
trwalosc jest bardzo dobra ale co najwazniejsze to fakt ze pomadka nie zostaje w zaglebieniach ust,nie wazy sie, nie podkresla suchych skorek tylko nawilza nasze usta, dziala w zasadzie jak balsam i dodatkowo je pielegnuje... 
Minusow niestety nie znalazlam a moze to nawet i lepiej ;)

Ogolna ocena:
5/5


Buziaki i zycze Wam udanego piatku :***


niedziela, 24 czerwca 2012

rimmel lipstick 620 ''coral queen'' i Sally Hansen lipgloss Flawless Impeccable... czyli korale w akcji :)

Witajcie kochani!

 Zeszlego lata na ulicach Wielkiej Brytani krolowaly korale, pomarancze i rozne inne odcienie czerwonosci na ustach. Najwazniejsze bylo aby usta byly w centrum uwagi i nic innego nie odciagalo wzroku od intensywnych letnich kolorkow usteczek...

Ja za bardzo nie moglam sie przemoc do koralowych ust poniewaz ten kolor mi nie pasuje wiec skierowalam sie w strone intensywnych rozy...

Dzis jednak dla odmiany przychodze do Was wlasnie z... koralami :)

Mowa tu o pomadce z Rimmela 620 w kolorze Coral Queen i blyszczyku Sally Hansen  DIAMOND 12HR. LIP TREATMENT w kolorze Flawless Impeccable... a oto one...






Pomadka z Rimmela ma konsystencje dosc kremowa przez co musimy sie troche na mazac zeby uzyskac intensywny odcien no i niestety latwo sie rowniez rozmazuje... ja ogolnie jestem zwolenniczka troche bardziej ''tepych'' pomadek bo po pierwsze - zastaja one na miejscu, a po drugie - szybciej uzyskamy intensywny kolor... no ale przynajmniej nie wysusza ust :)

cena ok 17zl

A tak wyglada na usteczkach...


A teraz przechodzimy do błyszczyku Sally Hansen...
Zamiast aplikatora posiada on pedzelek ktory niestety  po nawet krotkim  uzywaniu  ''roztapirza'' sie  ale za to ma przyjemny zapach i konsystencje. 

cena ok 30 zl

Kolor  sam w sobie jest  intensywny lecz ja go nalozylam na pomadke aby uzyskac lepszy efekt i powiem wam ze usta  wygladaja bardzo... soczyscie :D sami zobaczcie...







A jak wam sie podobaja takie kolorki na ustach? mnie tak srednio bo to nie moja kolorystyka ale opcja z blyszczykiem wyszla mi  dosc kuszaco :)
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...