środa, 18 czerwca 2014

Glossy Box czerwiec 2014 / Glossy Box in June 2014

Witajcie kochani!

Dzisiaj dosyć szybciutko pokażę Wam, co znalazło się w czerwcowym glossy boxie.

Glossy Box Czerwiec 2014/
Glossy Box June 2014





1.
Pro:Voke Touch of Silver 
Rozjaśniający szampon do włosów blond.

Z chęcią wypróbuje, tylko mam nadzieje że moje włosy nie zrobią się siwe :D



2. 
Rituals...
Antyperspirant 24h


3.
nailgirls
3 in 1 base/topcoat & nail strengthener


4.
So Susan Cosmetics
Universal Blush 

Róż wygląda naprawdę interesująco, więc nie mogę się doczekać aż go użyję na moje lico.


5.
Teeez Trend Cosmetics
Pędzelek do cieni z naturalnego włosia.



I to by było na tyle kochani, jak Wam się widzą produkty z czerwcowego glossy? ja okropnie ciesze się z różu a i  pędzelek również mi się przyda.

Buziaki :*


sobota, 14 czerwca 2014

Pastelowa lilia czy może soczysty neonik ? China Glaze w obiektywie

Witajcie kochani!

O lakierach China Glaze słyszał chyba każdy. Zawsze pragnęłam któryś przygarnąć, lecz niestety z powodu trudnej dostępności nie mogłam sobie na nie pozwolić. Do czasu kiedy przypadkowo robiłam zakupy na jakiejś internetowej stronce i rzuciły mi się w oczy właśnie te lakiery. Dość długo zastanawiałam się nad kolorami, ale w ostateczności postawiłam na znany wszystkim neonek flip flop fantasy i delikatny pastelowy fiolecik in a lily bit.





China Glaze 
''In a lily bit''





China Glaze 
''Flip flop fantasy'' 




''Flip Flop fantasy'' zdecydowanie skradł moje serce, na żywo prezentuje się po prostu bajecznie. Kolor idealny na gorące lato. Zdecydowanie przyciąga uwagę otoczenia poprzez dosyć niespotykany kolor. Zapewne jeszcze nie raz wyląduje na moich paznokciach tego lata.

Cena:
20zl

Oba lakiery dobrze się rozprowadzają i kryją już po jednej warstwie. Nie ma problemu z ich zmywaniem, a jedyny  minus jaki w nich znalazłam to trwałość. Oba lakiery już po jednym dniu zaczęły delikatnie odpryskiwać, po 3 dniach trzeba już je było usunąć.

Czy się skuszę na inne kolor?
Zdecydowanie nie. Możliwe że jeszcze nie raz zakupię flip flop fantasy, ze względu na jego niespotykany kolor ale to by było na tyle. Pomimo wielu plusów, to jednak trwałość jest dla mnie priorytetem a niestety China Glaze nią nie grzeszy.

 A jak Wam się podobają kolorki? wolicie pastelową lilię czy może soczysty neonik ? Ja zakochałam się w Flip flop fantasy po uszy ;)



 Buziaki kochani :*


czwartek, 12 czerwca 2014

NIKON D5300 i swiat staje sie piekniejszy

Witajcie kochani!

Każda z Nas wie jak duża rolę gra aparat w życiu blogerki ;) Dobry mechanizm może naprawdę ułatwić nam życie i sprawić że robienie zdjęć to będzie czysta przyjemność. Do tej pory dzielnie służył mi mój telefon samsung s4, jednak niestety przy złej pogodzie, czy też kiedy za oknem robiło się już ciemno, zdjęcia były nie możliwe do wykonania.

Toteż kiedy mój TZ stwierdził że przydał by nam się nowy aparat, nie zaprzeczałam ;) Idealną okazją do kupna dla niego okazała się nasza podróż poślubna, a dodatkowo stwierdził że i mi się przyda na co dzień.

Po długim wertowaniu internetu ostatecznie skusiliśmy się na NIKONA D5300. Musze przyznać że był to dobry wybór. Aparatu używam już od paru postów i zdecydowanie widzę różnice w wykonywaniu zdjęć.



Nie będe się rozpisywać tutaj o właściwościach i danych technicznych aparatu, jeśli jest ktoś zainteresowany to tutaj możecie o nim poczytać. Jest jednak jedna rzecz na która chciałabym zwrócić uwagę, mianowicie aparat posiada Wi-Fi dzięki któremu możemy połączyć go do naszego smartfona, iPhona czy tableta. Umożliwia to nie tylko na szybkie przesyłanie zdjęć, ale również za pomocą naszego telefonu możemy sterowac i robić zdjecia Nikonem. Całkiem fajny bajer i nawet przydatny ;)



Dodatkowo aparat posiada ruchomy wyświetlacz, który jest nieoceniony przy ujęciach z różnych perspektyw.



Nie przypuszczałam nigdy że aż tak polubię się z aparatem fotograficznym. A Wy przywiązujecie wagę do sprzętu jakim wykonujecie zdjęcia?

Buziaki :*



sobota, 7 czerwca 2014

MAC Pro longwear lipglass- Patience,Please

Witajcie kochani!

Znalezienie idealnego odcienia błyszczyka, który by nas zwalił z nóg jest nie lada wyzwaniem. Od zawsze mam słabość do wszelakich nudziaków toteż, kiedy tylko ujrzałam na MACowskiej półce Patience, Please pomyślałam, o to coś dla mnie.

MAC
Pro Longwear Lipglass
Patience, Please 
A63


Błyszczyk jest z seri Pro Longwear, czyli spokojnie powinien wytrzymać nawet do 6 godzin według zapewnień producenta. Dodatkowo ma nawilżać nasze usta, pozostawić błyszczące a kolor ma się na nich utrzymać przez długi czas.


Kosmetyk zamknięty został w plastikowe, ale dosyć ciężkie i dobrze wykonane opakowanie.  Bez problemu możemy otworzyć jak i zamknąć produkt, nie martwiąc się przy tym że go uszkodzimy.


Po otwarciu możemy  łatwo zauważyć że błyszczyk ma bardzo gęsto konsystencje, która wręcz wypycha aplikator na zewnątrz. Przy pierwszym użyciu oniemiałam. Błyszczyk ma tak silną pigmentacje że wystarczy jego odrobina, aby pokryć nasze usta cudnym kolorem. Łatwo z nim przesadzić i uzyskać wręcz komiczny efekt, więc sprawdzi się tu zasada im mniej tym lepiej.



Jeśli chodzi natomiast o sam kolor, to jest to bardziej delikatny pudrowy róż, niż tradycyjny nudziak. Jednak w dalszym ciągu świetnie sprawdzi się przy mocnym makijażu oka typu smoky. Błyszczyk nie posiada żadnych drobinek, jest kremowy i silnie kryjący. Minusem dla wielu osób może być klejąca konsystencja. Ja osobiście lubię takie kleiki  bo wiem przynajmniej, ze produkt nie zje się w przeciągu paru minut. Jeśli już mowa o trwałości to faktycznie błyszczol utrzymuje się u mnie spokojnie 4h bez jedzenia i picia, mozliwe że utrzymałby się nawet dłużej.


Jedyną rzeczą jaka mi w nim przeszkadza to to że osadza się po wewnętrznej lini warg. Oprócz tego schodzi równomiernie i całkiem dobrze nawilża. Bosko pachnie słodką wanilią.


Cena 
  •    £17.50

Jest to zdecydowanie jeden z moich ulubionych błyszczyków. Bardzo fajny i szybki w użyciu. Uwielbiam go za zapach, kolor, konsystencje i trwałość.

Udanego weekendu kochani :*




wtorek, 3 czerwca 2014

Powrot z Polski...

Witajcie kochani!

Tydzień spędzony w Polsce zleciał bardzo szybko. Głównym powodem wyjazdu było oczywiście nasze wesele, przez które nie mieliśmy w ogóle czasu na chwile relaksu. Mnóstwo spraw do załatwienia spowodowało, że z ledwością zdążyliśmy na samolot powrotny ;) Jednak już po wszystkim, co mogliśmy to pozałatwialiśmy, wybór obrączek, garnitur, ostatnie przymiarki sukni, kościół, urząd cywilny, spotkanie z dekoratorką, rozdanie ostatnich zaproszeń... i wiele innych rzeczy do ogarnięcia. Niestety nie zdążyliśmy wszystkiego ustalić, więc najbliższe dwa miesiące przesiedzę znów na mailach.  Totalna porażką okazały się fryzury próbne! Wiedziałam że może być ciężko cokolwiek ustalić, ale to były istne katastrofy. Umówiłam się do 3 różnych, polecanych salonów i wszystkie okazały się pomyłką. Trzy różne fryzury, w których wyglądałam po prostu okropnie, spowodowały chwilowe załamanie i powrót do UK bez podjęcia decyzji co do fryzury ślubnej, ehhhh...

Jeśli chodzi natomiast o makijaż próbny ( który był swoją drogą całkiem niezły ), postanowiłam że jednak pomaluje się sama. To tyle ustaleń na dzień dzisiejszy, czuje się zmęczona a tu tyle jeszcze do ustalenia.

Przez to całe zamieszanie nie miałam nawet czasu na porządne zakupy, ale co nieco udało mi się przygarnąć...


I nie kosmetycznie...


Stroje zakupione już z myślą o podróży poślubnej, a na koszulkę z orłem już dawno polowałam...

I to by było na tyle kochani, zbieram się szybko do pracy bo już jestem spóźniona...

Buziaki :*


środa, 21 maja 2014

Sleek make up, pout polish Raspberry Rhapsody

Witajcie kochani!

Z produktów do ust najbardziej lubię błyszczyki, ponieważ są wielozadaniowe. Chronią moje usta przed czynnikami zewnętrznymi, nawilżają i nadają kolor. Nigdy nie przepadałam za balsamami bądź pomadkami ochronnymi. Dziś jednak pokaże Wam balsam / błyszczyk koloryzujący, wszystkim znanej angielskiej marki Sleek.

Sleek make up
Pout Polish
Raspberry Rhapsody


 Aksamitny i gładki balsam do ust z filtrem słonecznym SPF 15. Produkt zawiera składniki pochodzenia naturalnego: olejek z jojoby, migdałów i awokado, masło Shea, witaminy A, C, E, wosk mikrokrystaliczny. Kosmetyk po zastosowaniu nadaje ustom połysku, skóra staje się gładka i sprężysta. Kremowa konsystencja idealnie przylega do ust i utrzymuje się na nich przez długi czas.



Mimo że nie jestem zwolenniczką produktów do ust umieszczonych w słoiczkach, które musimy nakładać nie zawsze czystymi palcami, to w tym akurat mi to nie przeszkadza. Błyszczyk wygląda tak uroczo, że aż szkoda mi było go zacząć używać.


Mój kolor to dosyć intensywny róż o nazwie Raspberry Rhapsody 965. Nie jest to kolor jaki bym sama wybrała, ale ponieważ dostałam go  w glossy boxie to nie mam nic do powiedzenia. Wolałabym wersje w bardziej nudziakowej odsłonie, ale nikogo nie interesuje co bym wolała więc jest róż i już. 


Konsystencja jest bardzo przyjemna, delikatnie otula nasze usta i daje natychmiastowy efekt nawilżenia. Błyszczyk posiada śliczny słodki zapach, a sam kolor możemy stopniować. Jeśli ktoś lubi tego typu produkty, to z czystym sumieniem mogę mu go polecić.


 Cena:
24 zl

Kochani jest to ostatni post przed moim wyjazdem do Polski, więc przez najbliższy tydzień będę zabiegana i zajęta organizacją wesela. Jednak obiecuje, że jak tylko wróce to od razu do Was napiszę. W między czasie zapraszam do wchodzenia na Instagram lub Facebook tam postaram się co jakiś czas pokazywać.

Buziaki :***

niedziela, 18 maja 2014

Inspiracje slubne - makijaz

Witajcie kochani!

Już w ten piątek jadę do Polski, aby dopiąć wszystko na ostatni guzik związanego ze ślubem. Tylko 3 miesiące pozostały do mojego wesela, a ja dalej mam do ustalenia wiele istotnych szczegółów.  Jedną z takich rzeczy jest właśnie makijaż ślubny.

Oto parę moich makijażowych propozycji znalezionych w internecie, ciekawe czy zgadniecie który jest moim faworytem ;)

1.


2.


3.


4.



5.


6.


7.


8.



I jak, macie swoje typy?

Udanego tygodnia kochani :*


Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...